wierszyki teksty na pocieszenie

Baza wyszukanych fraz

Polska bez długu

Temat: Analiza wiersza :/ Pomocy !!!! :(
algorytm:

weź kartkę;
dopóki nie jest zapełniona mądrym tekstem
Przeczytaj -> pomyśl -> napisz

Przepisz na czysto.

Jeśli chodzi o wiersze, to nalezy przede wszystki je przeczytać kilka razy. Każdy nauczyciel ma swój własny obraz tego co powinno być zawarte w interpretacji, więc nie za bardzo możemy to za ciebie napisać.

Na pewno możesz pojechać pewnym schematem, typu: "Podmiotem lirycznym jest najprawdopodobniej.....", "Podmiot liryczny w pierwszych wersach stwierdza....", "w wierszu występuje wiele metaform, np. ....., epitetów, np. ....., itd."

I potem podsumowaie, czy wiersz był napisany jako pocieszenie/ostrzeżenie/rada
Ewentualne twoje odczucia.

PS. My na tym forum nie odrabiamy lekcji! A widzę, że w wolnej strefie to już się robi świetlica...

Źródło: forum.idg.pl/index.php?showtopic=79794



Temat: Romantyzm - niby kazdy chce byc ...
" />A ja jestem romantykiem realnie stapajacym po ziemie .
Z jednej strony moja partnerka czesto slyszy mile slowa i wyznania (nieraz wiersze ), dostaje ode mnie kwiaty (no, moze nie czesto, zeby nie przesadzic, ale bez okazji ) i [ten fragment tekstu zostal wyciety ze wzgledu na mlodsza czesc czytelnikow], a z drugiej znajduje we mnie oparcie, pocieszenie, opieke, bezpieczenstwo... Kiedy mozna to "szaleje" (i zagladam na forum Nastolatka ), kiedy trzeba, wszystko dokladnie planuje... Taki ze mnie romantyk-realista - czego najlepszym chyba wyrazem sa oswiadczyny w mlodym badz co badz wieku - gest z jednej strony romantyczny, a z drugiej dobrze przemyslany (nie zrobilbym tego pod wplywem chwili, trzeba byc pewnym siebie, swoich i drugiej osoby uczuc, miec odpowiednie plany na przyszlosci i mozliwosc ich realizacji - no ale to nie miejsce na takie moraly ). Aj, koncze juz bo w narcyzm popadne .
Źródło: alk1b40.nastolatek.pl/forum/viewtopic.php?t=6703


Temat: Hyde Park 2006
Witaj HP

MaSza - kto śmiał na Ciebie "nakrzyczeć" jak my tu obie cierpimy - masz rację, że w naszej sytuacji tylko dobre teksty poprawią nam nastrój - zdrowiej i nie rób mi konkurencji - jedna chora w HP wystarczy - mam nadzieję, że z tym krzyczeniem (hi hi hi) to nie mnie miałaś na myśli.

ÂŚciana - GRATULUJę i proszę o więcej szczegółów - nie będę już pisać jakich bo to zrobiły moje poprzedniczki a do gratulacji taki oto drobiazg:

"Codziennie, gdy się rano budzę,
mogę przewidzieć z małym błędem,
zanim herbaty łyk ostudzę,
jaka dziś będę, jaka będę.

Czy byle głupstwo mnie rozśmieszy,
czy byle drobiazg mnie rozzłości,
czy byle słowo mnie pocieszy,
czy byle uśmiech świat uprości.

A może będę taka biedna,
że aż cieć w bramie będzie wzdychać,
a może będę tak wredna,
że na trzech piętrach będzie słychać.

A może chętka mnie napadnie,
by się w uczoną wdać gawędę,
niemal codziennie wiem dokładnie,
jaka dziś będę, jaka będę.

("Kiedy nie mam na siebie pomysłu" fragment, sl.Wojciech Młynarski)

Trzynastko - kupuj całą wyspę ja też tam chcę na urlop a może i na dłużej - nie bój się zajmę jakiś pod palmą kawałek "podłogi" i będę cichutko marzyć.

Emcia - moczenie nóg nic niestety w tym stanie nie da. Podrzucam tekst z dedykacją (ukrytą)

"W pamiętniku Zofii Bobrówny"

Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,
Słuchaj - bo to są najlepsi poeci.

Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poemata składać.
Ja bym to samo powiedział, co one,
Bo ja się od nich nauczyłem gadać;
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
Byłem ja niegdyś, jak Zośka dzieciną.

Dzisiaj daleko pojechałem w gości
I dalej mię los nieszczęśliwy goni.
Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,
Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,
Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.
Wróć mi więc z kraju taką - jakby z nieba.
(Juliusz Słowacki)

wszystkich w HP z przyległościami pozdrawiam - cieplutko
Źródło: wkrystynajanda.net/forum/viewtopic.php?t=74341


Temat: Koncert w Poznaniu - 16.02.2009
" />Samej relacji z koncertu nie będę się czepiał, bo przedstawiłem własną opinię, a cała impreza miała wyjątkowy charakter, gdzie dużą rolę odegrał także wielki sentyment i sympatia dla artystów, którzy z dość odległych krain przybyli, aby uczcić Czesława Niemena (żal, że nie przybyły najbliższe Artyście osoby, które nie musiałyby pokonywać wielkich odległości).

W tym miejscu kilka zdań poświęcę zamieszczonym pod recenzją wierszom, albowiem :

=> po pierwsze - jak na poezję dedykowaną mizerne są efekty tego wierszowania,
=> po drugie - podwójna dawka tej poezji przekroczyła granicę tolerancji dla grafomani.

Tak już jest od wieków, że gdy zamilknie artysta wielu piszących wiersze odczuwa nieodpartą potrzebę ubrania w poetycką formę swoich uczuć i często z najbardziej szlachetnych pobudek powstają słabe wiersze. Te świadectwa dobrych chęci powinny jednak pozostać w zeszytach twórców lub jako wpisy do księgi kondolencyjnej.

Spod chmury kapelusza
bo chmurą byłeś
gaszącą beznadzieję
to znów miałeś gorliwość słońca
co się gwałtem wdziera
pod rondo
czarnego nakrycia głowy

Patetycznie podniosły ton pierwszego wiersza Dominika Górnego rozchmurzył pewnie niejedną twarz pod rondem nakrycia , ale w drugim liryku poeta szybując pod niebiosy jakby nie chciał zauważyć, że to nie Niemen ubrał w melodię piosenkę "Pod Papugami"...

Na pocieszenie wspomnę, że już DYSKOGRAFIĘ T. Sklińskiego otwierał dedykowany Królowi Polskiego Rocka wiersz powalający polarnym rymem: chorobie / grobie. Jeśli ktoś kupił album w prezencie choremu- niech poczeka z wręczeniem aż ten wyzdrowieje...

Warto sobie uzmysłowić, że nie zawsze dobrą poezję tworzył Cz.Niemen i zdziwiło mnie, że jeden z nierównych Jego wierszy w całości przytacza Roman w MONOGRAFII (s.277).

Piszę o tym nie po to, aby poetom i autorom publikacji o Niemenie sprawić przykrość, ale by w przyszłości wykazali odrobinę krytycznego podejścia i dobrego smaku przy wyborze wierszy do publikacji.

Często po książki i artykuły o Niemenie sięgają czytelnicy być może słabo zorientowani w twórczości Bohatera tego forum, ale za to mający dobry gust literacki i nieudane próby poetyckie mogą zniechęcić do lektury nawet najbardziej wartościowego tekstu.
Źródło: niemen.aerolit.pl/forum/viewtopic.php?t=1775


Temat: Gdzie Idziemy?
" />Tym razem będzie o głupocie, która panoszy się głownie na forach internetowych. Zapewne każdy z Was widział w internecie towarzystwa wzajemnej adoracji. Wszyscy się kochają, uwielbiają i nieustannie wychwalają nawzajem. Zajmiemy się bliżej tym zjawiskiem. Zwykle w takim gronie występuje postać “królowej stada”, która jest czczona bez mała boską częścią, przez wszystkich bez wyjątku. Czasem zdarza się jakaś heretyczka, która postanawia zawalczyć o to stanowisko, lecz przeważnie raz wybrana królowa jest kochana miłością wierną i bezwarunkową.

Te towarzystwa wzajemnej adoracji skupiają osoby, które w realnym świecie nie są lubiane, nie mają znajomych, a w samotności najchętniej użalają się nad swoją jakże żałosną egzystencją. W internecie starają się dowartościować. Zamieszczają swoje jakże grafomańskie wiersze oraz teksty pisane prozą, w których co dziesiąty znak to wielokropek, bądź, o zgrozo, katują wszystkich swoimi zdjęciami. Reszta towarzystwa, a jakże by inaczej, wręcz rozpływa się w zachwytach. “Świetnie piszesz”, “kochanie, ten wiersz jest cudowny”, “jesteś prześliczna”. I one w to wierzą. Gdyby to chociaż była prawda. Ale przeważnie są to osoby, które nie grzeszą ani talentem, ani urodą. Gdyby było inaczej, zapewne odkrywałyby uroki świata za firewallem. A tak, chociaż według tego, co same o sobie mówią, są przez wszystkich wręcz uwielbiane, mają masę znajomych, wszyscy je kochają .. tyle, że dziwnym trafem są non stop w internecie.

Daje im to złudne poczucie pewności siebie i tego, że nie są takie złe, bo szczerze wierzą w te wszystkie farmazony. Kiedy dochodzi do konfrontacji z prawdziwym światem i ktoś ośmiela się je krytykować, natychmiast powoduje to płacz, depresję, ogólne załamanie. Potem oczywiście cała reszta stanowi czynnik pocieszający i wspólnymi siłami (no, jakby je zebrać razem, to ze dwa mózgi będą) dochodzą do wniosku, że powodem krytyki jest zazdrość. Zabawne, to tak, jakby posiadacz Ferrari zazdrościł dziecku plastikowego autka dostępnego w każdym kiosku.

Poza tym w obrębie tych kół wzajemnej adoracji oni wszyscy są tacy sami. Tak samo się zachowują, piszą w taki sam sposób, nawet zdjęcia sobie robią tak samo - tradycyjnie “z ręki”. Cóż, może za jakieś 10 lat wpadną na to, że aparaty posiadają taką funkcję jak “samowyzwalacz”, a za 15 domyślą się, do czego to służy. Może wtedy nie będziemy katowani okropnymi zbliżeniami i ich zdjęciami robionymi pod przedziwnymi kątami.

Na temat ich opowiadań można by napisać rozprawę doktorską. I to nie jedną. Każde opowiadanie obowiązkowo musi być o miłości. Głowna bohaterka płacze przez pół dnia, bo ON na nią nie spojrzał. Czyżby pisane z autopsji? Generalnie jest dużo wielokropków, zdania albo są strasznie krótkie, albo upiornie długie. Zawsze roi się tam od epitetów, czapka bohaterki nie może być czerwona, to “czerwień, która jest mieszanką koloru 80-letniego wina z winnic w południowej Francji z czerwienią, którą uzyskamy po przecięciu palca i napisaniu na kartce papieru własną krwią napisu EMO”. Właśnie takim stylem się posługują. Nieodłącznym elementem są również liczne błędy ortograficzne i gramatyczne. Żenujące.

Same twierdzą, że są “wrażliwe”, ja twierdzę, że są niezrównoważone emocjonalnie, bo czyż krytyka dennego tekstu to powód do płaczu przez pół dnia? Tak tak, to chyba EMO. Każda krytyka to zburzenie ich idealnego świata, w którym są przez wszystkich podziwiane i kochane. Takiego świata NIE MA. Radzę dorosnąć i to szybko.

Podejrzewam, że gdyby osoby cierpiące na dolegliwości opisane powyżej przeczytały ten tekst, mogłyby popaść w histeryczny płacz, widząc, jak są odbierane przez innych. Właściwie powinno nam być ich żal, lecz zamiast tego stać nas jedynie na zażenowanie i litość. Ale nie wszystko stracone. Choroby psychiczne można leczyć.



Na początku jest świetnie, spoko, genialnie, bosko i zaj*biście. Potem jest już normalniej. Po początkowej fali entuzjazmu poznaje się kogoś lepiej. Coś zaczyna nie pasować w wizerunku, który mieliśmy w głowie. Bo jak to tak, paczka przyjaciół, którzy się tak świetnie znają, lubią i trzymają ciągle razem, a tylko patrzą, jak można komuś za plecami wbić nóż w plecy? Ideały ideałami, wiadomo, że zawsze są przesadzone, ale gdzie taka zwykła, ludzka przyzwoitość?

I tak za każdym jednym razem. Czy to zbyt wielkie wymagania wobec świata? Taka elementarna szczerość? Pewność, że znajdzie się chociaż jedna osoba, na którą można liczyć? Tak, to naiwne jak cholera.

A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo ciągłego wku*wu na cały świat i na to, jacy są ludzie, ciągle próbuje się dalej, szuka. Za każdym jednym pieprzonym razem można sobie powtarzać, że to “ostatni raz byłĂ˘Â€Â, więcej nie będę mieć tej durnej myśli, że “może jednak teraz będzie normalnie?”. Kończy się zawsze tak samo, i zawsze się próbuje od nowa. Prędzej czy później.

- jak to się dzieje, że pomimo tego ciągle próbuję?
- ostatecznie kiedy się poddajesz i niczego nie próbujesz, jesteś właściwie żywym trupem

I właśnie dlatego ciągle się próbuje. Żeby móc sobie powiedzieć chociaż, że się walczy, zamiast czekać z założonymi rękami aż nas szlag trafi.
Źródło: forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?t=19


Temat: REWOLUCJA Z CZUBKA GŁOWY
Źródło:
http://www.geocities.com/lbc_1917/1670elsinda.htm

Fajnie, że wreszcie ktoś pisze o nas wiersze - może to początek nowej świeckiej tradycji, szkoda tylko, że jest to paszkwil, posługujący się argumentami wyssanymi z palca. Anonimowemu autorowi (autorce?) zależało na opluciu LBC, nie dbając przy tym o spójność wywodu. Doceniamy talent poetycki elsindy i każda zwrotka ma określone tezy polityczne -po kolei więc się nimi zajmijmy. W pierwszych dwóch wersach elsinda wmawia czytelnikom, że zamiast bieżącą polityką zajmuje się tylko Che Guevarą. Jako osoba prowadząca nie tylko LBC, ale też dwie strony historyczne (Proletariat, Rewolucja kubańska) - wiem doskonale jak wielka jest różnica między popularnością LBC a stronami historycznymi i wiem, że gdybym wrzucał tylko teksty historyczne - to LBC szybko straciła by pozycję najpopularniejszej strony komunistycznej. Dlatego też LBC cały czas trzyma rękę na pulsie i zabieramy stanowisko w sprawach bieżących - czy to w naszych artykułach, czy poprzez przedruki innych tekstów, czy w końcu poprzez dawanie zdjęć i krótkich tekstów na stronie głównej. Wielokrotnie można podać przykłady - gdy (mówiąc wersem z drugiej zwrotki) cała lewica chowała głowę w piasek - a LBC odważnie prezentowało swoje stanowisko. W sprawach ważnych zabieramy zazwyczaj głos jako pierwsi (czasami kilka minut po fakcie) - gdy w gazetach ukaże się to dopiero następnego dnia. Najlepszym przykładem jest oczywiście kampania antypapieska - "doceniona" przez Nasz Dziennik w postaci artykułów na pierwszej stronie. Jako pierwsi rzuciliśmy hasło głosowania na nieżyjącego Daniela Podrzyckiego, które to następnie (być może sami by na to wpadli - ale dzięki internetowi - zawsze jesteśmy szybsi) przez wielu innych publicystów. Elsinda nie rozumie, że zawodowy rewolucjonista za jakiego się uważam, pracuje non stop i równocześnie mogę robić kilka różnych rzeczy, a wydajność jest tak duża - że inni musieli by to wkładać "całą parę". W trzeciej zwrotce z kolei mamy kolejne kłamstwo, że niby uważamy robotników za "reakcyjnych". To prawda, że często krytykujemy oportunizm biurokratów związkowych - nikt jednak tak głośno nie chwali walczącej klasy robotniczej - jak robi to LBC. Czy to górnicy, czy pracownicy Jedynki, czy w końcu ostatni przykład łódzkich robotników z fabryki Indesit. Nic jednak pod względem absurdalności nie przebije zwrotki numer 4 - gdzie jesteśmy atakowani za pogardę dla teorii. Chcielibyśmy w tym miejscu zauważyć, że LBC to nie tylko fenomen na skalę polską - ale jak do tej pory nie zetknęliśmy się z podobną stroną w innym języku. Pełno jest oczywiście różnych stron lewicowych - jedne są oficjalnymi stronami różnych organizacji - inne są stronami historycznymi - w końcu są strony takie jak lewica.pl, które sprawiają wrażenie inicjatyw ponadpartyjnych -są też różne fora dyskusyjne przypominające śmietnik - nie zetknąłem się jednak do tej pory z ponadpartyjną stroną komunistyczną taką jak LBC. Na LBC są artykuły różnych ludzi, którzy się wzajemnie nienawidzili (w ciągu tych 2 lat mogło dojść do zbliżenia, ale nawet jeśli dalej się nienawidzą - to mam to gdzieś) i właśnie w imię słusznych "analiz i teorii" bez pytania publikuje teksty z różnych źródeł. LBC nie powstała w wyniku porozumienia i negocjacji - lecz postawiła ogół przed faktem dokonanym. By opublikować dobry tekst nie muszę nikogo prosić o zdanie. Jednak za trud włożony w zdobycie tekstu - muszę sobie odbić złośliwym komentarzem - lepiej więc się dogadać - i samemu teksty nadsyłać, by szły bez wstępów. Zasada dziecinnie prosta -okazała się skuteczna i dziś już nie mam problemów z brakiem tekstów. Nie chce się przechwalać - ale jeszcze raz powtarzam, że druga taka strona -publikująca teksty komunistyczne z różnych źródeł nie istnieje - gdyż zbyt duże są konflikty między poszczególnymi sektami, które uniemożliwiają porozumienie. Mając tak wielkie pole manewru staram się wybierać teksty najlepsze - i dlatego poziom strony jest wysoki. W odróżnieniu od gazet papierowych nie muszę się ograniczać objętością i artykuł może mieć stron 2 - a może mieć i 50 - mogę też wskanować całą książkę. Cała polemika z GPR dotyczyła właśnie mojego stosunku do marksistowskiej teorii. Czwarta zwrotka świadczy więc albo o ignorancji Elsindy (nie czyta LBC i moich tekstów) - albo o złej woli i świadomie posuwa się do kłamstwa. Tu właśnie pojawia się największy problem -sekciarskie spory. W tym piekiełku niesstety bardzo często różne inicjatywy upadają tylko dlatego, że nie lubi się osoby, która je wymyśliła. Chamstwo i kłótnie uniemożliwiają porozumienie i dlatego nigdzie w wyniku negocjacji nie powstała strona taka jak LBC. By taką nagonkę przetrwać - trzeba mieć dużo siły psychicznej i na chamstwo reagować jeszcze większym chamstwem. Nic mnie tak nie irytuje, jak anonimowe rozpowszechnianie kłamstw. Z osobą, która powie mi coś prosto w oczy, lub podpisze się imieniem i nazwiskiem -mogę się nie zgadzać - ale szanuje ją za odwagę. Ale wobec tchórzliwej anonimowej wszy, żywię tylko nienawiść i pogardę bo jej miejsce jest w szambie. O ile w drugiej zwrotce jesteśmy atakowani za ograniczanie się do ulicy, to w szóstej ograniczamy się do internetu. Jest tu sprzeczność, a argumentacja Elsindy bardziej przypomina małą dziewczynkę, która zaciska piąstki, tupie nóżkami i cienkim głosikiem piszczy "tatusiu - ja nie chce się z nim bawić w jednej piaskownicy - zabierz mnie stąd...". Świadomy zagrożeń, jakie niesie za sobą ograniczenie się do tej czy innej formy działalności - staram się być aktywny na wszystkich frontach -by tym trudniej można było mnie zaszufladkować. Podsumowując uważam, że robię bardzo dużo dobrej roboty i tylko osoby o podobnych dokonaniach mają moralne prawo do krytyki. Elsinda zapewne "siedzi w środowisku" i należy ją oceniać nie tylko ze względu na to co napisała - ale przede wszystkim na to co robi na co dzień. Bez względu na to czy należy do tej czy innej zamkniętej kanapowej sekty, publikuje na zamówienie w tym czy innym socjaldemokratycznym piśmie, czy siedzi w jakimś oportunistycznym związku zawodowym to nie ma wystarczającego autorytetu by mnie pouczać. Publikując swój głupi wierszyk miała na celu szkalowanie LBC - ale zapomniała, że ja to samo potrafię robić, ba mogę nawet zrobić więcej - wykorzystując wzajemne skłócenie piekiełka wprowadzić nakaz "przez najbliższy tydzień publikuje tylko teksty - przeciw " i zawsze ktoś napisze - a jak nie -to wygrzebie zbiór tekstów archiwalnych... Szkoda mi czasu na takie internetowe wojenki i liczę na rozsądek -ale jeśli będzie trzeba - to trudno - mogę się pocieszyć tym, że jazdy personalne zawsze podnoszą popularność strony.
Źródło: fdlbc.nethit.pl/viewtopic.php?t=1004



Cytat

Jak trudno jest godzić jednocześnie władzę i zgodę. Tacyt

Meta